podnosząc w dość specyficzny sposób swoje brwi.- Haa, ale mnie rozbawiłeś. Czyżby wierzysz w przeznaczenie?- dodałam ironicznie.
- A Ty nieee??
- Żyjesz w innym świecie, więc kto wiee :)
Lionel, Liooonel gdzie jesteś??- Ktoś krzyczał z oddali rozglądając się po sali.
- Chyba ktoś Cię szuka?- spojrzałam na Messiego
- Jeżeli będzie chciał znaleźć to i tak mnie znajdzie- dodał
- A noo taak, za Wami trzeba wiecznie biegać- rozmowa rozwijała się w dość szybkim tempie.
- Za nami??? Nie rozumie...
- Chodzi mi o mężczyzn...
- Aaa to nie o mnie wtedy. Ja jestem wiecznym dzieckiem i dobrze mi z tym- powiedział mierząc mnie od dołu do góry.
Gdy miałam zadać mu już kolejne pytanie podeszła do nas kobieta w pięknej sukni.
- Lionel, tu jesteś... Szukałam Cię- wypowiedziała obserwując mnie
- Taak, właśnie rozmawiam z koleżanką- powiedział patrząc jej w oczy.
- Booożeee jak Ty wyglądasz. Kto Ci to zrobił??? Nieee, ja tak tego nie zostawie, co za obsługa... Zaraz wiedziałam, że nie mamy tu przychodzić, ale Ty jak zawsze się uparłeś... Nowa marynarka, prosto z Mediolanu.- krzyczała kobieta wycierając kawę na rękawie Messiego.
- Bardzo przepraszam, ale to moja wina- dodałam dość przestraszona
- Wiesz ile ona kosztowała... No taaak, Ciebie nigdy nie będzie stać na taką marynarkę. Wiesz mi, ja tego tak nie zostawie, jeszcze dziś zostaniesz zwolniona- oburzenie w ustach tej Pani sięgnęło zenitu.
- Antonella uspokój się, wszyscy się patrzą- zdążył powiedzieć Messi po czym podeszli do Nas Shakira i Gerard.
- Co tu się dzieje?- powiedziała Shakira
- Już wszystko w porządku- dodał prędko Messi
- Ty to nazywasz w porządku. Ta dziewczyna niemal zniszczyła Lionelowi marynarkę- powiedziała Antonella.
- Zaraz zniszczyła. To był przypadek za który przeprosiłam- zauważyłam tylko, że cała sala patrzy się na nas. Nawet Pan Guerreiro kręcił głową i czkał jak rozwinie się ta cała sytuacja.
- To tylko marynarka, wypierze się Antonella- powiedział rozbawiony tą całą sytuacją Gerard patrząc na Shakirę.
- To może ja już pójdę, jeszcze raz przepraszam- Gdy już miałam odchodzić, Antonella złapała mnie za rękę i dodała:
- Jeszcze nie skończyliśmy rozmawiać.
Gerard stanął w mojej obronie:
- Antonella puść ją, to ją boli.
Złapałam się za rękę, która strasznie mnie bolała i dodałam:
- Jeżeli Pan Messi sądzi, że plama jest tak straszna, że marynarka jest do wyrzucenia to jestem w stanie pokryć koszty. A teraz przepraszam jestem w pracy.
Gdy kolejny raz chciałam odejść Leo powiedział:
- Nie trzeba niczego odkupywać i tak jej nie lubiłem- uśmiechał się w moją stronę.
- Lioneeeel, jak możesz???- powiedziała pogniewana Antonella.
Całą tą sytuacje oprócz gości obserwowali Gerard i Shakira, na których twarzach można było zauważyć rozbawienie. Odchodząc zerknęłam jeszcze na Leo, który cały czas się na mnie patrzył. Odwracając głowę powiedziałam tylko:
- Burak- i znowu uderzyłam w kogoś.- Haaa, dobree :) - powiedział przystojny chłopak.
- O przepraszam, to nie do Ciebie- dodałam patrząc mu w oczy.
- A kto wtedy jest tym burakiem?
- Nie ważne- odparłam, chcąc zapomnieć o tej całej sytuacji.
- Zapomniałem się przedstawić, Cristian Tello. Szukam swojego miejsca, pomożesz mi?
- Cześć, pokaż jaki masz numer miejsca to wskaże Ci drogę- uśmiechnęłam się.
Może gdyby nie ta cała sytuacja, zareagowałabym inaczej w sumie od jakiegoś czasu poznaje piłkarzy Barcelony, a ja zamiast się cieszyć i wypaść jak najlepiej nie potrafiłam w ogóle się odnaleźć.
- Twoje miejsce jest tam w drugim rzędzie- czułam tylko oddech Cristiana na swoim poliku.
- Obok Leo i Antonelli, tak??- dodał nie odsuwając głowy i wskazując palcem na Messiego i jego partnerkę.
- No niestety, współczuje Ci towarzystwa- dodałam odsuwając się od niego.
- Hmmm interesujące...- łapiąc się za brodę.
- To nie jest zabawne. Pasują do siebie, buraki- oddałam zaproszenie stojącemu piłkarzowi i odeszłam.
Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca czas było rozpocząć koncert. Mój występ zbliżał się dużymi krokami. Stojąc już na środku sceny, zaczęłam obserwować ludzi. Pedro rozmawiał z ojcem, w drugiej części sali siedzieli inni piłkarze, trener Martino ubierał okulary. Shakira siedziała już na swoim miejscu uśmiechając się do mnie. Gdy mój wzrok dotarł do drugiego rzędu ujrzałam Gerarda, który szeptał coś na ucho Messiemu. Wybiły już pierwsze dźwięki pierwszego utworu, próbowałam się już skupić i patrzeć w jeden punkt. Tym punktem była uśmiechnięta Shakira i jej partner. Mój głos na początku był dość ściśnięty, ale udało mi się nad nim zapanować. Po występie dostaliśmy duże brawa, nawet Pan Guerreiro uśmiechał się z końca sali gdzie obserwował cały występ. Schodząc ze sceny stanęliśmy jeszcze za sceną czekając aż goście przeniosą się do restauracji, aby zacząć sprzątać sprzęt. - A więc, gdzie oblewamy sukces?- wyskoczył jeden z muzyków.
- Macie siłę jeszcze pić- powiedział drugi.
- Karolaa, a więc gdzie idziemy?- dodali szybko razem.
- Mi jest wszystko jedno, nie znam dobrze miasta więc dostosuję się do Was- jeszcze nie mogłam dojść do siebie. Wprawdzie śpiewałam za czasów pierwszego roku studiów z ludźmi z roku, ale to była zabawa.Dziś wystąpiłam pierwszy raz od dwóch lat i to było wspaniałe uczucie. W pewnym momencie ktoś złapał mnie za ramie i powiedział:
- Przepraszam, wspaniały występ.
Była to Shakira i Daniella.
- Ooo dziękuję, miło to słyszeć- powiedziałam zdziwiona.
- Masz naprawdę bardzo ładną barwę głosu. Jesteś profesjonalistką??- zapytała Shakira.
- Niee, niee... Chociaż śpiewałam już w kilku zespołach.- dodałam uśmiechając się.
- Szkoda, bo z miłą chęcią posłuchałybyśmy Cię jeszcze- wtrąciła się Daniella.
Gdy stałyśmy i rozmawialiśmy o utworach, które wykonywałam z partnerkami piłkarzy podszedł Cristian z Marcem.
- Jesteś cudowna- powiedział Hiszpan całując mnie w policzek.
Stałam jak wmurowana, nie wiedziałam co mam zrobić. Dziewczyny tylko obserwowały jak Cristian ze mną rozmawia.
- Aaa bym zapomniał, mój kolega Marc Bartra chciałby Cię poznać- dodał po chwili Tello.
- Cześć, byłaś świetna.. Do teraz mam gęsią skórkę na myśl o Tobie- dodał obrońca Barcelony.
- To Wy się znacie, Cristian?- dodała Daniella.
- Yyy można tak powiedzieć- dodałam patrząc w dzikie oczy obrońcy Barcelony.
- My już nie będziemy Wam przeszkadzać, ale mam prośbę: Jest tu spore zamieszanie, ale bardzo bym chciała, żebyś do mnie zadzwoniła jak znajdziesz trochę czasu- dodała odchodząc Shakira.
- To cooo, zapraszamy do restauracji- dodał widząc odchodzącą Shakire, Cristian.
- Bardzo mi przykro, ale mam już plany- dodałam pokazując na muzyków.
- Szkoda, bardzo.. Myśleliśmy, że nam jeszcze pośpiewasz- uśmiechnął się Marc.
- Może kiedyś, teraz już muszę iść. Miło było Was poznać- pożegnałam się poszłam do kolegów z zespołu.
Wróciłam do domu nad ranem. Zmęczona , wyczerpana i wycieńczona. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Wstałam chyba po 12. Przebrałam się i wyszłam znowu do pracy. Gdy zmierzałam już do drzwi od lokalu usłyszałam jak ktoś mnie woła:
- Karolaaaa, Karolaaa, zaczekaj- krzyczał Pedro z drugiej strony ulicy.
- Hej, co tak krzyczysz z samego rana?- powiedziałam nie wiedząc dokładnie która godzina.
- Z rana?? To już południe- uśmiechnął się po czym dodał: Czyżby ktoś zabalował wczoraj do samego rana.
- Taak, jasne... Nie mogłam po prostu zmrużyć oka po tych wczorajszych przeżyciach- powiedziałam okłamując go.
- Świetny występ, gratuluje :) Naprawdę wszystkim się podobał, no i co oczywiste każdy o Tobie mówił. Wyrastasz na gwiazdę- powiedział przepuszczając mnie w drzwiach.
- Gwiazdy szybko gasną- dodałam idąc w stronę baru.
- Uwierz mi, Twoja nie zgaśnie tak szybko- krzyknął z środku sali.
Przy barze stał już Pan Guerreiro rozmawiając z jakąś kobietą w blond włosach. Na początku nie poznałam tej kobiety, ale gdy się odwróciła ujrzałam Shakirę.
- Shakira, co tu robisz??- zdziwiłam się jej wizytą.
- Czekam na Ciebie w towarzystwie szarmanckiego mężczyzny- uśmiechała się od ucha do ucha.
- Na mnie, dlaczego? nie rozumie?- byłam dość zdziwiona.
- Zapraszam Cię w pewne miejsce. Musimy poważnie porozmawiać- dodała trzymając mnie za rękę.
- Ale ja nie mogę, pracuję- dodałam patrząc na Pana Guerreiro.
- Już niee!- powiedział podnośnie Pan Guerreiro.
- Jak to niee?- dodałam
- Dostałaś inną propozycję i dziś masz wolne- powiedział zerkając na Shakirę.
- Taaak??? Ale ja nic o tym nie wiem.- dodałam odwracając się w stronę drzwi gdzie stali chłopacy z zespołu z którym wczoraj grałam.
- A Wy co tu robicie?- zerknełam na Shakirę.
- Ja ich zaprosiłam, mamy do pogadania- powiedziała wskazując mi drzwi.
Wychodząc z lokalu, Shakira zatrzymała się i poprosiła nas o to, żebyśmy za
pozowali do zdjęcia nie mówiąc nam po co jest jej to zdjęcie. Zapytałam się jej:
- Dokąd idziemy?
- Dowiesz się na miejscu- odwróciła się i uśmiechnęła się w naszą stronę, po czym dodała: Na pewno Wam się spodoba.
Po godzinnym spacerze ulicami miasta, zapytałam się:
- Daleko jeszcze, bo nie będę ukrywała, że nie chce mi się chodzić bez celu.
- Cel jest już przed nami- dodała patrząc w górę na jeden z wieżowców.
- A więc to tu- powiedział gitarzysta z zespołu.
- Taaak, tuu, ale będzie zabawa- rozbawiona Shakira weszła do środka.
- No cóż, dowiemy się na miejscu po co tu przyszliśmy- ruszyłam za nią.
Po chwili już wiedzieliśmy, ze jesteśmy w studiu nagraniowym wytwórni z którą współpracuje partnerka Gerarda.
- A my tu po co?- zapytał znowu gitarzysta
- Chce Wam coś pokazać i nie ukrywam, że marzę o tym, żebyście coś dziś nagrali- powiedziała stojąc na schodach.
- Dziś to będzie raczej nie realne, bo jesteśmy zmęczeni- dodałam wchodząc na schodę.
- To już zostawcie mnie- powiedziała otwierając drzwi do jednego ze studiów nagraniowych. Jak Wam się podoba?- zerknęła jeszcze na nasze zdziwione twarze.
- Jest megaaa- powiedział gitarzysta, któremu zaraz wtrącił się basista:
- Supeeer!
- Ale odjazd- dodałam zerkając na ten sprzęt.
- Poczekajcie tu, zawołam tylko swojego kolegę- powiedziała zostawiając nas w tym ogromnym miejscu. Po chwili wróciła z pewneym mężczyzną.
- Cześć, jestem Ben i witam w swoim królestwie. Rozmawiałem całą noc z Shaki i powiedziała mi, ze odkryła mega zdolne talenty.
- Zdolne??? Dużo powiedziane- powiedziałam rozglądając się.
- A więc, chciałbym Was rozdzielić, muzycy pójdą do drugiego pokoju i zagrają utwór, który spodobał się Shaki w Waszym wykonaniu.
- Ale my nie mamy swojego utworu, prawie sie nie znamy- dodałam
- Taak, wiem, ale słyszałem, ze dobrze wyszedł Wam utwór Rihanny "What Now".
- Spokooo, ja jestem zaaa, gdzie mam iść?- wypalił gitarzysta. No co Wy, można spróbować- dodał patrząc na Bena.
- No w sumie możemy- odrzekła reszta udając się z asystentem Bena.
- A co ze mną?- spojrzałam na Bena
- Ty zostaniesz z nami, wejdziesz za tamte drzwi i zaśpiewasz tak dobrze jak to możliwe- odparł siadając przed sprzętem do nagrywania.
- Nie stresuj się, chcemy tylko sprawdzić czy jesteś tak dobra jak sądzę- dodała Shakira. Gdy byłam już w wielkiej sali, w której stał mikrofon przed lustrem powiedziałam:
- Zapomniałam tekstu.
Ben i Shakira roześmiali się i powiedzieli, ze mam na stojaku wszystkie potrzebne mi rzeczy.
- Mogłabym prosić jeszcze o wodę- dodałam uśmiechając się do niech.
- Taak, już idę- powiedziała Shakira
Spojrzałam na kartkę na której Shakira życzyła mi powodzenia i się uśmiechnęłam.
- Możemy zaczynać-usłyszałam w słuchawce Bena.
- Tak, jestem gotowa- powiedziałam patrząc dalej na tą kartkę.
Po chwili byłam już wyluzowana i zaczęłam śpiewać: I've been ignoring this big lump in my throat
I shouldn't be crying, tears were for the weak
Usłyszałam wtedy w słuchawce:
- Poczekaj, poczekaj. Jeszcze raz... Od początku.
I've been ignoring this big lump in my throat
I shouldn't be crying, tears were for the weak
The days I'm stronger, now what, so I say
But something's missing
- Dobra, dobraa, jest dobrze, ale powtórz jeszcze raz ostatnią frazę, ale tak z życiem
- Ok, But something's missing- zaśpiewałam próbując włożyć w to trochę życia.
- No i zaraz lepiej, jedziemy dalej- przerwał mi znowu Ben.
Rozpoczynałam już kolejną zwrotkę gdy Shakira weszła do studia.
- Jak jej idzie?- powiedziała myśląc, ze jej nie słyszę.
- Była spięta na początku, ale otworzyła to swoje gardziszko.
- Co o niej myślisz?- dążyła temat.
- Ma głos i fajną osobowość, ale więcej nie mogę Ci powiedzieć muszę zobaczyć jak to zgra się razem z chłopakami.
- Dobra, to może mała przerwa, abyś mogła odpocząc- powiedział do głośnika Ben.
- W sumie jej nie potrzebuję, napiję się i możemy jechać dalej. Nie chce spędzić tu całego dnia.
- No dobra jak chcesz- powiedział Ben stojąc w drzwiach.
- Zacznij teraz od refrenu- dodała Shaki.
What now? I just can't figure it out
What now? I guess I'll just wait it out
What now? Please tell me
What now?
- Mówię Ci mega talent, jeszcze coś z niej daa- usłyszałam Shakire.
- Nie zapeszaj, takich jak ona było dużo, a skończyło się na jednej płycie- sprowadził ją na ziemię Ben.
- Boisz się, że mam rację, nooo iii że to ja ją odkryłam- powiedziała mówiąc mi w oczy
- Tyyy??? Uważaj, że uwierzę. Mów lepiej kto Ci ją polecił- patrzyli na mnie przez dużą szybę
- No dobra, Gerard i chłopacy z klubu poprosili mnie, żebym ją sprawdziła, a ja ją tak polubiłam że się zgodziła. No popatrz na nią i powiedz, ze nie jest urocza..
- No jest, ale dobra, bo jeszcze usłyszy.
W studiu spędziliśmy trzy godziny, gdy dotarłam do drzwi od domu myślałam tylko o tym, żeby się położyć spać. Leżąc w łóżku obserwowałam niebo w oknie poddaszowym, gdy w pewnym momencie do pokoju przez balkonowe drzwi wpadł kamień z kartką. Na początku się przestraszyłam, ale podniosłam kamień, w którym było napisane "zerknij przez okno". Wstałam podeszłam do balkonu i zauważyłam przed bramą i piękny miętowy rower obwieszony lampkami na choinkę. Uśmiechnęłam się i zeszłam szybko na dół. Gdy już stałam obok niego, otworzyłam bramę i wyszłam na ulice sprawdzić kto mi go podarował. Ulica była pusta, żadnej żywej duszy, taki spokój o tej porze nie był codziennością. Wczoraj ta ulica tętniła życiem, a dziś pustki, których nie mogłam zrozumieć. W pewnym momencie ujrzałam siedzącego w samochodzie Leo. Podeszłam do jego drzwi, zapukałam do okna i czekałam aż mi otworzy. Gdy już to zrobił, zapytałam:
- To Twoja sprawka?
- Nie rozumie- uśmiech nie schodził mu z ust.
- Już dobrze wiesz o co mi chodzi- dodałam.
- Mówisz o rowerze?- zapytał dalej uśmiechając się.
- A więc to Ty.
- Tak to ja :) Rozumie, że cieszysz się z prezentu?
- A to niby z jakiej okazji?- zapytałam.
- To zależy- powiedział wysiadając z samochodu.
- Od czego?- przesunęłam się w bok.
- Po pierwsze za to, że Ci go zniszczyłem, przejeżdżając po nim gdy się pierwszy raz ujrzeliśmy, a po drugie chciałbym Cię przeprosić za zachowanie Antonelli. Musisz jej wybaczyć, od jakiegoś czasu jest poddenerwowana, może dlatego, ze sie cały czas mijamy. Ja tu, a ona kursuje Barcelona- Mediolan.
- Nie musisz mnie za nią przepraszać, to nie Twoja wina- spojrzałam na niego choć w głębi duszy chciałam coś jeszcze powiedzieć.
- A jak Ci sie podoba prezent- dodał patrząc na rower.
- Jest piękny, ale nie mogę go przyjąć.
- Dlaczego? - zatrzymał sie w połowie drogi.
- Może dlatego, że potrąciłeś mnie przez to, że wbiegłam Ci na ulicą, a po drugie nie przyjmuje prezentów przeprosinowych od kogoś kto nie musi tego robić.
- Dobra, to powiedzmy, ze odsprzedam Ci go- uśmiechnął się i ruszył w stronę roweru.
- Zależy za ile?- podbiegłam do niego.
- Za małą wycieczkę rowerową we dwoje- znowu uśmiechając się.
- hahaah, żartujesz??? Randka???- dodałam
- Nieee, przecież jestem zajęty, ale koleżeńska wycieczka.
- No dobra, zgadzam się. Kiedy???
- Teraz, zaraz, już :)
- Przecież nie masz roweru- spojrzałam na niego i stojący w oddali samochód.
- A kto powiedział, że nie mam- używając pilota otworzył samochód i zarazem bagażnik.
- Rozumie, masz go w aucie- pokazałam na samochód.
- Ale z Ciebie bystrzak. To co jedziemy???- spojrzał na stojący obok nas rower.- Ok, przebiorę się i możemy ruszać- pobiegłam się przebrać.
Po 15 minutach byłam już gotowa do przejażdżki.
- Dość długo trzeba na Ciebie czekać- powiedział Messi siadając na rower.
- Nie marudź- uśmiechnęłam się próbując ruszyć oświetlonym rowerem.
- Gdzie jedziemy?- dodał po chwili chcąc ruszyć.
- Może nad wodę- uśmiechnęłam się jadąc w stronę plaży.
- No, nooo, zapowiada się romantycznie- odrzekł po czym odjechaliśmy.
----------------------------------------------
Uffff, udało mi się go zakończyć w terminie :) <szczęśliwa>
Następny rozdział spróbuję opublikować jeszcze przed świętami, ale nie obiecuję :)



























